Dzisiaj zamierzam wybrać się na poszukiwanie przywrotnika. Zamarzyła mi się srebrna broszka , w kształcie jego listka, po tym jak przeczytałam wpis na blogu Lawendowej Farmy, o jego wspaniałych właściwościach kosmetycznych.
Na sam blog trafiłam przypadkiem, wędrując po sieci. Spodobała mi się filozofia jego właścicielki i to , że sięga po to, co na najbliżej - w ogrodzie, za płotem, na łąkach. Kupiłam kilka produktów i uzależniłam się od nich kompletnie :) Kosmetyki z "górnej półki", powędrowały na na górna półkę w szafce, a tam gdzie sięgam najczęściej, leżą kostki pachnących mydełek .
Po przeczytaniu, kilku komentarzy klientek sklepiku , zdecydowałam się na eksperyment z myciem włosów w mydle pokrzywowym i nie zamierzam już wracać do szamponów. I chociaż polubiłam pokrzywę ,wisiorka w kształcie pokrzywy, nie zrobię ;). Za bardzo mi dokuczyła w ogrodzie.
Jeżeli macie ochotę na coś nowego, a właściwie na powrót do tego, co tradycyjne i sprawdzone ,zerknijcie na Lawendową Farmę :)
Już po krótkim zerknięciu na stronę Lawendowej farmy kilka rzeczy mnie zainteresowało:)
OdpowiedzUsuń na zawszeDziękuję Elżbieto i owocnych poszukiwań przywrotnika:)
Mydło raczej kojarzy się z kosmetykiem po którym trudno włosy rozczesać, a to przy moich długich włosach jest bardzo ważne. Stąd moje pytanie, jak się włosy rozczesują po tym mydle pokrzywowym?
OdpowiedzUsuń na zawszeA propos listków, to może bluszczyk Hedera? Ciekawy listek.
Ja też obawiałam się tego rozczesywania, ale to mydło jest inne, niż te które znamy. Obficie się pieni i zawiera oleje. Po spłukaniu , na koniec, w wodzie zakwaszonej np. cytryną, włosy rozczesują się bez problemu.Ja jedno mydełko już wymydliłam i kupiłam dwa następne. Do szamponów nie wracam !
OdpowiedzUsuń na zawszea z bluszczykiem to masz wspaniały pomysł :)Dziękuję za podpowiedz.
OdpowiedzUsuń na zawsze