wtorek, 4 października 2011

Przywrotnik i mydełka.

Dzisiaj zamierzam wybrać się na poszukiwanie przywrotnika. Zamarzyła mi się srebrna broszka , w kształcie jego listka, po tym jak przeczytałam wpis na blogu Lawendowej Farmy, o jego wspaniałych właściwościach kosmetycznych. 
Na sam blog trafiłam przypadkiem, wędrując po sieci. Spodobała mi się filozofia jego właścicielki i to , że sięga po to, co na najbliżej - w ogrodzie, za płotem, na łąkach. Kupiłam kilka  produktów i uzależniłam się od nich kompletnie :)  Kosmetyki z "górnej półki", powędrowały na na górna półkę w szafce, a tam gdzie sięgam najczęściej, leżą kostki pachnących mydełek .
Po przeczytaniu,  kilku komentarzy klientek sklepiku , zdecydowałam się  na eksperyment z myciem włosów w mydle pokrzywowym i nie zamierzam już wracać do szamponów. I chociaż polubiłam pokrzywę ,wisiorka w kształcie pokrzywy,  nie zrobię ;). Za bardzo mi dokuczyła w ogrodzie.
Jeżeli macie ochotę na coś nowego, a właściwie na powrót do tego, co tradycyjne i sprawdzone ,zerknijcie na Lawendową Farmę :)

4 komentarze:

  1. Już po krótkim zerknięciu na stronę Lawendowej farmy kilka rzeczy mnie zainteresowało:)
    Dziękuję Elżbieto i owocnych poszukiwań przywrotnika:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Mydło raczej kojarzy się z kosmetykiem po którym trudno włosy rozczesać, a to przy moich długich włosach jest bardzo ważne. Stąd moje pytanie, jak się włosy rozczesują po tym mydle pokrzywowym?

    A propos listków, to może bluszczyk Hedera? Ciekawy listek.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Ja też obawiałam się tego rozczesywania, ale to mydło jest inne, niż te które znamy. Obficie się pieni i zawiera oleje. Po spłukaniu , na koniec, w wodzie zakwaszonej np. cytryną, włosy rozczesują się bez problemu.Ja jedno mydełko już wymydliłam i kupiłam dwa następne. Do szamponów nie wracam !

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. a z bluszczykiem to masz wspaniały pomysł :)Dziękuję za podpowiedz.

    OdpowiedzUsuń na zawsze